czwartek, 20 stycznia 2011

Sabat książkownic

   Dziś nieco później, komputer odmówił współpracy, system siadł... ale złośliwość rzeczy martwych nie jest w stanie powstrzymać mnie od wspólnego z Wami sabatowania. Miło mi niezmiernie, że odwiedzacie, komentujecie, wypowiadacie się:) Że tworzycie ten sympatyczny wirtualny świat, do którego kieruję pierwsze kroki po przebudzeniu. 
    Dziś idąc właśnie za tą sentymentalną może nieco refleksją chciałam spytać Was, skąd się tu wzieliście... Nie tu, na moim blogu, ale na blogosferze ogólnie. 
   Niby nic, a tak to się zaczęło... Czyli skąd się mol bierze w blogosferze?
   Mamy  te swoje blogi i niewątpliwie tworzą one dość istotną część naszego życia, ale kiedyś ich  przecież nie było... Co spowodowało, iż zaczeliście pisać, że założyliście bloga, jakie emocje temu towarzyszyły i jak dużo zmienił on w Waszym życiu, co Wam dał pozytywnego? Zapraszam do zwierzeń i wymiany spostrzeżeń:)

"Gdzieś między lękiem a seksem tkwi namiętność"* - "Namiętność" - Jeanette Winterson


   Perełka po prostu. Ta książka obaliła wszelkie uprzedzenia, jakie wobec niej sobie roiłam. Że romans, że poupychane tło historyczne mnie zanudzi, że krótka, więc pewnie mało ambitna. Nic podobnego... Zafascynował mnie opis na okładce, twórczości Jeanette Winterson nie znałam dotąd wcale. Opis nie oddaje nawet w połowie piękna i magii tej książki, nieznajomość autorki mam nadzieję rozgrzeszyć silnym postanowieniem poznania jej dzieł, bo warto. Ograniczona forma w niczym nie przeszkadza w przekazaniu czytelnikowi masy treści, metafor, legend i przygód; brak tu zbędnych słów, wszystkie są oszlifowane niczym diamenty, przemyślane, znaczące. Jestem pod dużym wrażeniem.
   Akcja powieści rozgrywa się na początku XIX wieku. Zasadniczo książka ma dwóch bohaterów, młodego żołnierza armii napoleońskiej Francuza Henry'ego oraz piękną, aczkolwiek tajemniczą i nietypową pod względem swego wyglądu oraz preferencji i życiowych wyborów Wenecjankę Villanelle. Jak to się dzieje, iż ich drogi się splatają dowiadujemy się dopiero w trzecim rozdziale; wcześniej autorka oddaje głos osobno każdemu z nich pozwalając na intymne sam na sam z czytelnikiem, podczas którego mogą mówić, opowiadać, dawać się poznać; mogą wyjawiać swe historie życia oraz dzielić się poglądami na wiele spraw.
   Zaczyna Henry. Opowiada o wielkości cesarza Napoleona, o euforii i szale na jego punkcie, jakiemu poddali się Francuzi (do tego stopnia, iż ksiądz powiesił jego portret obok Matki Boskiej), o zamiłowaniu Bonapartego do wysokich koni i niskich sług, oraz do kurczaków (to właśnie przygotowywaniem ich na cesarski stół zajmował się początkowo młody żołnierz). W jego żołnierskim życiu towarzyszą mu mistrzowsko wykreowani bohaterowie, jakimi są Irlandczyk Patryk obdarzony sokolim wzrokiem (z wieży kościelnej podgląda negliżujące się parafianki) i opowiadający niesamowite opowieści o elfach i goblinach oraz Słowianin Domino, obdarzony talentem ujarzmiania najdzikszych koni Napoleona.
   Potem swą niezwykłą opowieść snuje Villanelle. Zaczarowuje nas magiczną atmosferą swego miasta-labiryntu, miasta znajdującego się w ciągłym ruchu, miasta nieustannych przemian i żebraków w koronach ze szczurów. Opowiada legendę o synach gondolierów, którzy mają błony między palcami umożliwiające im stąpanie po wodzie. Ją natura również obdarzyła tym dziedzictwem, w wyniku błędnie sprawowanego rytuału na wyspie umarłych przez jej matkę, gdy była z nią w ciąży. Młoda Wenecjanka mówi o swych awanturniczych przygodach, o zamiłowaniu do hazardu i zakazanym uczuciu do zamężnej kobiety. To jej zguba.
   Bohaterowie powieści prowadzą również rozważania, mające na celu zgłębienie istoty wiary (interesując jest teoria na temat niechęci Maryi do mężczyzn spowodowanej gwałtem, jakiego dopuścił się na niej Bóg przy zwiastowaniu), namiętności, miłości, hazardu utożsamianego z dokonywaniem życiowych wyborów. Formułują obrazy swoich narodów, z których wyrośli, których duch tli się w każdym z nich:
   "Jesteśmy chłodnym narodem zarówno w czasie świąt, jak i w dni ciężkiej pracy. Niewiele nas dotyka, lecz tęsknimy za czymś, co by nas dotknęło. Leżymy w nocy bezsenni i chcemy, żeby ciemność rozstąpiła się ukazując nam wizję. Przeraża nas poufałość naszych dzieci, ale pilnujemy, żeby wzrastały jak my. Chłodne jak my. W taką noc twarze i dłonie płoną, a my wierzymy, że jutro ukaże nam anioły, a dobrze znany los odsłoni nową ścieżkę."**
- mówi o Francuzach Henry.
   "Jesteśmy narodem filozofów, obeznanym z naturą chciwości i żądz - trzymamy za rękę i diabła i Boga. Nie chcielibyśmy wypuścić ani jednego, ani drugiego. Ten żywy most kusi każdego i można na nim odnaleźć lub stracić własną duszę"***
- opisuje Villanelle Włochów.
   Kolejny, trzeci rozdział, rzuca w swe ramiona oboje młodych bohaterów. Ich zgubne namiętności pchają ich sobie w ramiona (on zawiedziony namiętnym uwielbieniem dla Napoleona, ona przegrana w hazardowej grze, która była jej namiętnością). Henry patrzy na tonięcie dwóch tysięcy żołnierzy podczas przeprawy na podbój Anglii, cierpi w Rosji głód tak silny, iż ogląda innych żołnierzy zjadających własne ręce, zostawia towarzyszy z zamarzniętymi w końskich brzuchach nogami. Stopniowo jego fascynacja Napoleonem słabnie, Henry widzi, iż wielka misja i podbój świata, w którym z takim zapałem uczestniczył, nie była niczym więcej niż toczonym przez robaka jabłkiem, mglistą mrzonką zakochanego w sobie samoluba Bonapartego. Villanelle jest również zgorzkniała, oszukana przez życie. Oboje wyruszają w świat, wędrują przez Europę by dotrzeć do Wenecji.
   Tam, niczym krzyżujące się uliczki i przejścia magia zaczyna krzyżować się z realnością. Nie wiadomo już co jest fikcją a co rzeczywistością, granica się zaciera, a może nigdy jej nie było... Henry pomaga Villanelle znaleźć jej zgubione serce, dziewczyna połyka je... Urywki realności, skrawki magii. Może to rzeczywistość odbita w wodzie, może to cienie realnych zdarzeń. Może morderstwo nie miało miejsca, może obłęd Henry'ego pozwala mu zachować zdrowy rozsądek...
   "Namiętność. Obsesja. Poznałem je obie i wiem, że dzieląca je linia jest tak cienka i okrutna, jak wenecki sztylet."****
*s. 78.
**s. 14.
***s.72.
****s. 182
Wydawnictwo, miejsce i rok wydania: Rebis, Poznań 2003.
Ilość stron: 190.
Przekład: Joanna Gołyś.
Moja ocena: 6/6.
Seria: Salamandra

środa, 19 stycznia 2011

W kraju gejsz, samurajów i kwitnącej wiśni, czyli moje Japońskie wyzwanie (deklaracja)

   Dziś postanowiłam na dobre rozpocząć kolejne wyzwanie, do którego się zgłosiłam. Organizuje je Litera na blogu literatura japońska. wyzwanie czytelnicze. Japonia od zawsze znajdowała się w obszarze moich literackich preferencji. Fascynowała mnie od zawsze jej pasjonująca kultura i piękne tradycje. Smoki, samuraje, gejsze, wszystkie smaki i zapachy Japonii a nade wszystko urokliwe kwitnące wiśnie sprawiło, że omotana czarem tego orientalnego kraju z wielkim apetytem przeglądałam ciekawą listę lektur przygotowaną przez organizatorkę
   Zasady są następujące: należy w ciągu roku (1 luty 2011- 31 styczeń 2011) przeczytać minimum 3 książki, po jednej z każdego przedziału, czyli:
przedział 1. – Literatura powstała w czasach feudalnych, tj. do roku 1868;
przedział 2. – Literatura współczesna powstała w latach 1868 – 1980;
przedział 3. – Literatura po roku 1980
   Lista przykładowych lektur, ułatwiających przyporządkowanie książki do przedziału znajduje się na blogu wyznaniowym. I szczerze mówiąc wszystko mnie w niej korci, kusi, nęci i przyzywa. Ale systemik sobie opracowałam i wybrałam, co następuje:
   a) lektury obligatoryjne:
PRZEDZIAŁ 1 Kojiki, czyli Księga dawnych wydarzeń - zbiorek (chyba) zawierający mitologię japońską. Wyboru zbyt wielkiego tu nie miałam, bo tylko do tejk pozycji z tego przedziału mam dostęp, ale mitologia brzmi interesujaco...
PRZEDZIAŁ 2 - Abe Kobo - Kobieta z wydm - już od dawna miałam ją na oku i w planach
PRZEDZIAŁ 3 - Kimura Rei - Motyl na wietrze - kiedyś zaczęłam, nie skończyłam, ale historia była tak piękna, ze postanowiłam powrórcić do niej i opowiedzieć Wam o moich wrażeniach
   b) książki, które mnie zaintrygowały:
PRZEDZIAŁ 2 :
1) Zimowa kwatera - Abe Tomoij
2) Kappy - Akutagawa Ryunosake
3) Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej
4) Milczenie - Endo Shusaku
5) Morze i trucizna - Endo Shusaku
6) Samuraj - Endo Shusaku
7) Szaleniec? - Endo Shusaku
8) Szelest złotolitego brokatu - Hisako Matsubara
9) Japońska opera za trzy grosze - Kaiko Takeshi
10) Koniec święta - Eisuke Nakazono
11) Sedno rzeczy - Soseki Natsume
12) Futbol ery Ma'en - Oe Kenzaburo
13) Nazywano ją En - Tomie Ohara
14) Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii - Encho San'yutei
15) Dziennik szalonego starca. Niektórzy wolą pokrzywy - Jun'ichiro Tanizaki
16) Tajemna historia pana Musushiego - Jun'ichiro Tanizaki
17) Tydzień świętego mozołu. Opowiadania japońskie 1945-1975 
18) Głos góry - Yasunari Kawabata
19) Zagłada - Akira Yoshimura
PRZEDZIAŁ 3:
1) Malarz świata ułudy - Kazuo Ishiguro
2) U schyłku dnia - Kazuo Ishiguro
3) Pejzaż w kolorze sepii - Kazuo Ishiguro
4) Gejsza z Gion - Mineko Iwasaki
5) Zatonięcie Japonii - Sakyo Komatsu
6) twórczość Harukiego Murakamiego (w związku z wyzwaniem dotyczącym jego książek)

wtorek, 18 stycznia 2011

Wyszperane, przywleczone, oko cieszące i szeleszczące - stosik styczniowy II

    Mimo natłoku zajęć staram się znaleźć czas na przyjemności, kiedy więc już wejdę do jakiejś biblioteki szperam ile wlezie rozkoszując się perełkami, podczytując opisy na okładkach, czytając fragmenty książek, przebierając, wybierając. Dziesięć razy zmieniam zdanie, ale przecież mi wolno. Czas się wtedy dla mnie zatrzymuje, potrafię spędzić w bibliotece nawet dwie godziny chodząc między regałami. Zjarałam się na "Czarodzieja snów", znalazłam w filii, w której jeszcze nie byłam. Szukałam filii, zapisałam się, miła pani spytała: "To czego pani sobie życzy?". "Porozglądać się" - odpowiedziałam. Uśmiechnęła się ze zrozumieniem:)
1) Po zmierzchu - Haruki Murakami - książka podczytana już nieco, specyficzna, zostawia ślad w umyśle:) Tyle narazie. Bohaterka aż... trzech wyzwań: twórczości Murakamiego, wyzwania japońskiego oraz Od świtu do zmierzchu. Trzy pieczenie przy jednym ogniu :)
2) Dzisiaj narysujemy śmierć - Wojciech Tochman - wprawdzie nie deklarowałam jej do Reporterskiego wyzwania, ale Wasze recenzje i temat Rwandy, który bardzo mnie intryguje sprawiły, iż zapragnęłam ją przeczytać
3) Motyl na wietrze - Rei Kimura - kiedyś zaczęłam ją czytać i bardzo mi się podobała, ale nie skończyłam zajęta milionem spraw. Teraz do niej wracam, ciekawa zakończenia i spragniona pięknej historii. Nada się też do Japońskiego wyzwania
4) Czarodziej snów - Barbara Gowdy - odkurzając serie z Kameleonem natrafiłam na to cudeńko. Śliczna okładka i intrygująca historia sprawiły, że zapędziłam się za nią do nieznanej jeszcze filii biblioteki miejskiej:) Terra incognita zdobyta, książka przechwycona, tylko czytać:) Myślę, ze może być odpowiednia do Rodzinnego wyzwania. 
5) Wszystkie boże dzieci tańczą - Haruki Murakami - kolejna powieść Japończyka, znów króciutka, taka na rozgrzewkę:) 
6) Nocni wędrowcy - Wojciech Jagielski - tematyka afrykańska, rzecz o armii dzieci, czyli coś pokrewnego czytanym niedawno przeze mnie "Skradzionym aniołom". Bardzo apetycznie się zapowiada. Pozycja do wyzwania Nocnego i Reporterskiego.
7) Kwietniowa czarownica - Majgull Axelsson - seria z miotłą i piękna okładka rozwiały wątpliwości czy tachać to opasłe tomiszcze. Ostatnio mam awersje do grubych książek jakoś. Ale na tę mam ochotę już od dawna, pasuje mi też do Rodzinnego wyzwania nad deklaracją do którego się już biedzę od dawna.
 

niedziela, 16 stycznia 2011

O czym mówię, kiedy mówię o... wyzwaniu, czyli mój rok z Murakamim

   Murakamiego znam tylko "Ślepą wierzbę i śpiącą kobietę", nie wiem dlaczego po nic więcej nie sięgnęłam, zważywszy, iż bardzo mi się te opowiadania spodobały. Miałam nawet zamiar powrócić do nich i uczcić ich pamięć recenzją na blogu, gdyż warte są tego, jak  najbardziej, lecz zawsze było milion innych książek. Skoro więc nadarza się okazja, aby zapoznać sie z twórczością tego autora, żal nie skorzystać. 
   I tu pojawia się dylemat, co wybrać. Zastanawiałam się, przeglądałam i wpadłam na pomysł, aby... nie wybierać.  Bo czym się kierować decydując się na przeczytanie jednej powieści autora a odrzucenie innej? Chyba tylko dostępnością, ale w moim przypadku biblioteki okazują tu niezgłębioną łaskawość. Tak, tak ogłaszam więc ten rok rokiem Murakamiego na moim blogu. 
   Początkowo miałam patent, aby w dodatku zgłębiać twórczość japońskiego pisarza chronologicznie, lecz inne wyzwania, do których wybarałam sobie jego ksiązki nieco poprzestawiały mi szyki. Tak więc będzie to czytanie nieokiełznane, zupełnie spontaniczne, a więc nadzwyczaj przyjemne:) 
1) Przygoda z owcą
2) Koniec świata i Hard-boiled Wonderland
3) Norwegian Wood
4) Tańcz, tańcz, tańcz
5) Na południe od granicy, na zachód od słońca
6) Kronika ptaka nakręcacza
7) Ślepa wierzba i śpiąca kobieta
8) Sputnik Sweetheart
9) Wszystkie boże dzieci tańczą 
10) Kafka nad morzem
12) O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
13) 1Q84
   Już teraz stwierdzić mogę, że na pierwszy ogień idą "Wszystkie boże dzieci tańczą" oraz "Po zmierzchu", gdyz zostały juz przyniesione specjalnie na tę misję z biblioteki. Mam tez wielki apetyt na "Norwegian Wood", ale w sumie na co nie;)