Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 listopada 2010

"Żyjemy krótko na tej ziemi. Człowiek powinien robić to, co kocha"* - "Ulica tysiąca kwiatów" - Gail Tsukiyama

   Magiczna atmosfera kraju Kwitnącej Wiśni na tle zawirowań historycznych. Misternie ze sobą splecione dzieje wielu Japończyków, opowieści o ich życiowych dylematach, tragediach, skrywanych marzeniach i bezustannej walce o lepsze jutro, którą nieustannie toczą nieraz upadając, ale za każdym razem się podnosząc.
   Akcja książki podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich (lata 1939 - 1945) opisuje dzieciństwo głównych bohaterów, braci Hiroshiego i Kenijego, naznaczone złowieszczym widmem II wojny światowej i zrzuceniem na Japonię bomby atomowej. Część druga (do 1953 roku) to opis lat młodzieńczych obu braci, ich zmagań z głodem i podnoszenia się kraju po klęsce, trzecia natomiast (do 1966 roku) ukazuje czytelnikowi dorosłe życie bohaterów, zawieranie przez nich małżeństw, realizowanie marzeń, które częstokroć niosą za sobą klęski na gruncie prywatnym.
   Hiroshiego i Kenijego wychowują po śmierci rodziców w katastrofie statku podczas festynu ich dziadkowie, Fumiko i Yoshio Wada. Mieszkają oni na ulicy tysiąca kwiatów, nieopodal świątyni Kyóó-ji, w Yanace, dzielnicy Tokio. Chłopcy, mimo iż w ich żyłach płynie ta sama krew są do siebie zgoła niepodobni: Hiroshi to "dziecko szczęścia", cudem uratowany z topieli, która pochłonęła matkę i ojca; nie boi się wyzwań, dzielnie idzie przez życie, jest pełen werwy, "kierował się w życiu głową". Natomiast Kenij, zwany duchem, to dziecko zamknięte w sobie, nieśmiałe, żyjące w swoim bezpiecznym świecie, "kierujące sie sercem" i nielubiany przez rówieśników znęcających się nad słabszymi. Chłopców łączy jednak silna i nierozerwalna więź, braterska miłość z przewagą troski Hiroshiego w stosunku do Kenijego oraz podziwu dla starszego brata ze strony tego drugiego. 
   Również ich zainteresowania są zgoła odmienne. Hiroshi od dziecka pasjonuje się walkami sumo, Kenijego natomiast bez reszty pochłania tworzenie masek na sztuki teatru nó, czego uczy się pod okiem Akiry Yshiwary w jego malutkim warsztaciku; jego nieomal Biblią staje się "Księga masek", z której uczy się nie tylko sztuki ich wytwarzania, ale też całej historii teatru. To wlaśnie dzięki pasjom braci autorka pozwala czytelnikowi bliżej przyjrzeć się tym dwóm niezwykle znaczącym w japońskiej kulurze zjawiskom.
   "Ulica tysiąca kwiatów" to również cenny zapis obyczajowości i tradycji japońskiej. Z wielu stron książki wyziera niepowtarzalna japońska dusza. Pasjonująca jest np. juz sama symbolika, jaką obudowane są ślubne ceremonie: krasnorosty to znak płodności, wachlarz wróży wzrost i przyszłe bogactwo, a nić lnu wspólną starość. Haru bierze udział w Festiwalu gwiazd; jest to święto utworzone wokół starej legendy o zakazanej miłości i rozdzieleniu kochanków na wieki. Opisane są tu też obrzędy i wierzenia dotyczące wielu płaszczyzn życia, między innymi stosunku do sfery pozaziemskiej. Duchy ukochanych zmarłych krążą wokół żywych tworząc niesamowitą aurę tajemniczości i subtelnej obietnicy, iż mimo że wszystko przemija, to nic się nie kończy:
   "Wysunął się z łóżka i po cichu wdrapał się po schodach na wieżę, gdzie przydybał dziadków wpatrujących się razem w nocne niebo. Ojiichan nachylił się i szepnął coś do obachan, wywołując znowu śmiech - wysoki i dziewczęcy - w którym Hiroshi raptem rozpoznał śmiech matki. Była tam z nimi. Przez chwilę chłopiec poczuł mrowienie, matka była tuż-tuż, unosiła się w powietrzu nad ich głowami."**
   Tsukiyama ukazuje czytelnikowi stopniowe przemiany społeczne i ekonomiczne w przed i powojennej Japonii. Historyczne zawirowania zmuszają babcię chłopców do wielu zabiegów mających na celu wykarmienie rodziny w czasach racjonowania żywności przez państwo - wystaje w kolejkach po ryż i solone ryby, tworzy przydomowy ogródek, by uprawiać w nim warzywa do spożycia; chłopcy wysłuchują w radio informacji o zbombarodwaniu Pearl Harbor, są świadkami samowoli kempeitaich (żołnierzy patrolujących miasto), zamykania kolejnych sklepów, powoływania znajomych mężczyzn na fronty i powrotów ich ciał w trumnach. Widzą na ulicach kobiety gorączkowo szykujące talizmany dla swych ukochanych synów, mężów czy ojców (pasy, na których każda przechodząca kobieta robiła ścieg; miały one chronić żołnierzy i dać kobietom nadzieję na ich powrót). Hiroshi w końcu zmuszony był kraść z głodu nadpsute owoce; przynależał też do Wielkiego Stowarzyszenia Młodzieży Japońskiej  - pomagał kopać okopy wzdłuż dróg; Kenij natomiast z trudem uszedł z życiem omal nie stając się ofiarą okrutnej zabawy amerykańskich pilotów, którzy zaatakowali jego i kuzyna samolotami na polu na wsi, gdzie miał być bezpieczny. Punktem kulminacyjnym wojennej zawieruchy staje się pożar Tokio wskutek wybuchu atomu:
   "Dookoła jak domki z kart rozpadały się domy; w powietrzu śmigały kawałki gruzu, przewody elektryczne miotały iskry i upadały w poprzek drogi. Przewróciły jakąś kobietę z dzieckiem na plecach. Natychmiast zniknęła w gęstym, czarnym dymie. Wiatr i ogień połączyły się z okrutną siłą. Paliło się powietrze. Haru zobaczyła płonących ludzi, rzucających się do rzeki, poczuła swąd przypalanego ciała". ***
   "Ogniowa burza wyszalała się do cna. Siostry powoli wtdoatały się z okopu. Zobaczyły dymiący świat, zmieniony nie do poznania. Większość domów spłonęła do fundamentów, ocalały jedynie betonowe konstrukcje. Drzewa zniknęły, rzeką spływały trupy. Zwęglone, dopalające się szczątki ludzkie leżały na poboczu, niektóre ciała trwały jeszcze w pozycji na siedząco lub na klęczkach".****
Urzekające i pełne magii oraz mistycyzmu są opisy śmierci bohaterów, m.in.: wiekowego już i niewidomego dziadka Yoshio.  Śmierć przyszła po niego przez furtkę, słyszał jej kroki i zdawał sobie sprawę z jej nadejścia. Na spotkanie wyszła mu zmarła córka Misako.
   Autorka opisuje też przemiany kulturowo - obyczajowe w Japonii powojennej: lata okupacji spowodowały utworzenie się grupy kobiet określanych mianem "panpan" (prostytutki obsługujące amerykańskich żołnierzy), ludzie żebrali na ulicach o jedzenie lub umierali z głodu, żołnierze, którzy powrócili z frontów błąkali się po ulicach nie mając do kogo i czego wracać. Wyodrębniła się kultura kasutori (młodzi ludzie szukający sensu życia w piciu i narkotykach, pogrążeni w eskapizmie i dekadencji).
   Wojna sprawia, że łączą się, w przykrych okolicznościach wprawdzie, drogi Hiroshiego i właściciela stajni sumo, Tanaki, ojca dwóch dziewczynek, Haru i Aki. Mężczyzna na nowo pozwala chłopcu związać się z sumo, daje mu możliwość ćwiczenia w jego stajni. Życie młodych bohaterów powoli zaczyna powracać do normalności. Kenji kończy Uniwersytet Tokijski jako architekt; jednak postanawia powrócić do swej miłości, czyli tworzenia masek, otwiera nawet własny warsztat. Hiroshi natomiast pnie się po drabinie kolejnych sukcesów i awansów zdobywając coraz wyższe rangi w sumo. Haru, córka nauczyciela zapasów wyjeżdża do Nary na studia przyrodnicze. Bohaterowie realizują się na gruncie zawodowym, zawierają też małżeństwa; jednak często kariera wyklucza szczęście na gruncie prywatnym. Ponadto obaj bracia borykają się z osobistymi tragediami utraty najdroższych im osób: potomków odbiera im śmierć, małżonki - tragedie bądź ciężar życia.
   Oprócz głównych bohaterów książki przez jej strony przewija sią cały korowód postaci można by rzec epizodycznych, jednakże nakreślonych z wielką starannością i dbałością o indywidualizm. Jest Akira Yoshiwara, nauczyciel Kenijego, buntownik żyjący w zgodzie z własnym sercem, który odrzucił oczekiwania rodziców dotyczące przejęcia znienawidzonej fabryki konserw i odseparował się od rodziny oddając się temu co kocha. W czasie wojny podczas ukrywania się w górskiej wiosce Aio poznaje wdowę Emiko i jej córkę Kiyo, lecz nie odnajduje szczęścia przy drogich mu kobietach czując palący ogień swej odmiennej orientacji. Jest też Mariko, sąsiadka chłopców, w której podkochiwał się Hiroshi: utalentowana harfiarka; postać tajemnicza i tragiczna, ofiara wojny, przemocy kempeitaich i nieszczęśliwej miłości do poległego narzeczonego-żołnierza.
   "Ulica tysiąca kwiatów" to piękna, delikatna, ale też nieraz przejmująca opowieść o człowieku. O upadaniu i podnoszeniu się, o pogoni za marzeniami, które często dają tylko złudne szczęście. Autorka ukazuje życie człowieka, jako proces, w którym wszystko nieustannie przemija, ale nic nie odchodzi w zapomnienie, nic nie ginie. Przeszłość wraca pod postacią wspomnień, analogicznych sytuacji czy wreszcie ludzi, którzy ją tworzyli. Owszem, nie da się ukryć, iż książka nie jest pozbawiona pewnych wad i niedociągnięć - tłumacz odnajduje niezgodności ze źródłami, mnie udało się znaleźć pomyłkę polegającą na pomyleniu imion bohaterek; natrętna i irytująca jest też tendencja autorki do przesadnej idealizacji głównego bohatera (kobieta nie może mianowicie się nijak pogodzić, iż sumo Hiroshi siłą rzeczy musi być otyły i mieć wylewający się brzuch; wmawiając sobie i czytelnikowi, iż tak nie jest ociera się wg. mnie o kicz). Ale to jest wszystko, co można książce zarzucić. Poza tym mogę przyznać, iż przeczytałam wspaniałe i wartościowe dzieło.
*s. 254, pogląd na życie dziadka Hiroshiego i Kenijego.
**s. 21.
***s. 148. 
****s. 150.
Wydawnictwo, rok i miejsce wydania: Świat Książki, Warszawa 2009.
Ilość stron: 463.
Przekład: Małgorzata Grabowska.
Moja ocena: 6/6

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

"Tak było z jej matką, z jej babcią i tak samo będzie z nią"* - "Jestem tu od wieków" - Mariolina Venezia

   Wspaniała saga. Książka, która wciąga i pochłania czytelnika (mnie przynajmniej wciągnęła bez reszty). Nagle, ni stąd, ni zowąd, znalazłam się w małym włoskim miasteczku Grottole, które znajduje się "przy samym obcasie włoskiego buta"**, w roku 1861. Na co natrafiłam? Na poród długo oczekiwanego i upragnionego syna dona Francesko, ojca sześciu już córek, założyciela rodu, którego perypetie i historyczne uwikłania miałam śledzić przez następnych siedem pokoleń.
   Bohaterów ma książka bez liku - oprócz głównej linii rodowej, autorka skrupulatnie, barwnie i szczegółowo kreśli losy ich przyjaciół, wrogów, znajomych. Niejednokrotnie gubiłam się niemal w tych włoskich imionach, potem narysowałam drzewko (idąc przykładem autorki, która również zamieszcza taki genealogiczny schemat w swej książce).
   Bohaterowie Venezi żyją uwikłani w historię Włoch oraz pośrednio, historię świata. I choć czynne uczestniczenie w historycznych zawieruchach przynosi zwykle więcej złego, niż dobrego, jest ono niejako wpisane w ludzki żywot. Historia wyznacza miejsce człowieka w świecie i niejednokrotnie kształtuje go poprzez różne doświadczenia, czyni odporniejszym bądź odbiera nadzieję. Losom seniorów rodu za tło służy wojna brygantów z wojskami Piemontu, były to czasy triumfu Garibaldiego i skrajnej nędzy chłopów włoskich. To właśnie historia, pod postacią brygantów, przywiązała don Francesca do konia i wlokła przez jego ojczystą ziemię aż do chwili wydania ostatniego tchnienia w bólach i mękach.
Potem nadszedł czas Albiny - jej zazdrości o starszą siostrę i jej nieszczęśliwego małżeństwa, którego to nieszczęścia przyczyną był jej toksyczny charakter. Dzieci kobiety umierały zaraz po urodzeniu lub na choroby takie, jak tyfus, malaria czy gruźlica, tak, że została jej tylko Candida. Mąż Vincenzo zdradził zimną i nieprzystępną żonę.
   Candida od samego swego dzieciństwa była dzieckiem nietypowym; przyjmowała życie, jakim było i cieszyła się tym co miała. Umiała godzić się z losem; tak było gdy zadurzyła się w Jezusie, co wywołało bunt matki - pamiętała ona ucieczkę starszej, znienawidzonej siostry z księdzem i zabroniła dziewczynce przesiadywania w kościele. Bunt przyszedł dopiero, gdy Candida zakochała się w Colino - synu konkurenta ojca w interesach. Rodzic wymierzył córce policzek, jako karę - nie odwiodło to jednak dziewczyny od jej miłości. Złożyła ona przysięgę, iż wzamian za szczęśliwy finał jej uczucia, zwróci Bogu zabranego mu przez jej ciotkę człowieka. W dorosłe życie Candidy wkrada się I wojna światowa, do której Włochy przystąpiły w 1915 roku. W jej skutek, aby nie zostawiać ukochanej żony i nie przerywać, nawet bohaterską śmiercią przeszczęśliwego małżeńskiego pożycia Colino celowo się ogłusza, co zwalnia go z oddelegowania na front. Życiu Candidy towarzyszy też rozkwit ruchu faszystowskiego - parady, mundury z pumpami, czarne koszule i przemowy Mussoliniego, to rzeczywistość, w której najbardziej odnalazł się Oreste - dziwaczny, apodyktyczny i mający transwestycyjne skłonności wuj Candidy.
   Po Candidzie, jako żeńska kapłanka rodu nastaje Alba - dziecko ze wszech miar dziwaczne - już od swych narodzin przysparzała matce kłopotu, wykarmiła ją oślica Filomena. Dziewczyna uwielbiała czystość, jadła tylko, by przeżyć i kochała matematykę za jej uporządkowanie i ład. Również ciąże Alba przechodzi bardzo ciężko, wskutek swych jedzeniowych nawyków jest ona wręcz wychudzona. Malutka Gioia rodzi się ze zwichniętym biodrem.
Gioia była dzieckiem swoich czasów - matka musiała dbać, by nie padła ofiarą substancji odurzających, które właśnie się pojawiły wśród rzesz członków komuny, do których dziewczyna przynależała; nie uchroniła ją jednak od gwałtu, jakiego dokonał na niej Alex w ruinach domu jej prapradziada. Uczestniczyła w Festiwalu Umbria Jazz w 1978 roku, a potem kąpała się nago, jak typowe dziecko-kwiat. Potem zamieszkała w Paryżu, gdzie żyła życiem wyzwolonej seksualnie aktorki. Była piękną kobietą, przeżyła wartościowy romans z Grekiem Spirosem, którego skutkiem zapragnęła powrócić na łono ojczyzny, choć znaczyło to dla niej długie sądowe procesy. W ojczyźnie zastaje ją upadek muru berlińskiego w 1989 roku; tam też wychowuje córkę Albę.
    Oprócz bohaterów rodu, który zapoczątkował don Francesko w książce przewijają się liczne niezwiązane z rodziną postaci, które potem wżeniają się w nią, bądź łączą więzami przyjaźni. Tak rzecz ma się z Lucrezią, potomkinią półdzikich ludzi z Rabbi, która cechując się wyższym stopniem ucywilizowania zostaje służącą w domu Concetty i odbija narzeczonego jej córce Angelice. Giuseppe, który wyemigrował do "Hameryki" i tam dorobił się majątku nie był bowiem w stanie oprzeć się urokowi jej tyłeczka. Z ich związku rodzi się Rocco - dziecko zakochane w... maciorze, która zastępowała mu zapracowaną i wciąż nieobecną po śmierci ojca matkę. Rocco traci umiejętność mówienia będąc świadkiem mordu na świni; traci również pieniądze, które zostawił mu umierając ojciec, ale po krachu na giełdzie w 1929roku, zdewaluowały się i został z nich psi grosz. Zostaje on później mężem Alby i ojcem Gioi, mimo, iż czuje powołanie do stanu kapłańskiego.
   "Jestem tu od wieków" to również świadectwo zabobonu, jaki szerzył się wśród włoskich chłopów "od wieków" - echem odbijają się weń opowieści o świętym Piotrze, diable i damie z białym prosiaczkiem, która ukazuje się zbłąkanym wędrowcom. Wierzono w duszę, które uciekają z piekła i urządzają leśne harce, by wabić i pojmywać dusze chrześcijańskie. Venezia przedstawia prężną i cieszącą się niezwykłą popularnością działalność znachorek rozpoznających osobę, która była sprawcą uroku po adekwatnym do jej płci momencie ziewania podczas modlitwy. Również działanie profilaktyczne przeciw urokowi hołdowało zabobonom - nie było Włocha, który by na widok małego chłopca ubranego na czarno nie złapał za swe genitalia, małym dzieciom moczącym się w nocy dawano jako antidotum nowonarodzone myszki do zjedzenia, jedzono też przez siedem dni serca wyrwane jaskółkom wierząc, iż przyczyni się ta czynność do osiągnięcia sukcesu.
   Książka obfituje w liczne epizody i dygresje, przepełnione akcją i atmosferą czarów i tajemniczości oraz zabobonu, utkane precyzyjnie i misternie. Czytelnik czuje się, jakby przez wieki podglądał bohaterów przez dziurkę od klucza, podsłuchiwał przez ścianę za pomocą szklanki. Towarzyszymy im w alkowach sypialni, na uniwersytetach i frontach, wiemy niejednokrotnie o bohaterach Venezii więcej, niż oni o sobie nawzajem; ba, nawet więcej, niż oni wiedzą o sobie sami. Witamy radośnie nowych członków rodu na świecie, żegnając nad ich trumnami łza się kręci w oku. Do postaci wykreowanych przez autorkę nie sposób się nie przywiązać - można ich lubić bądź nie, nie można natomiast być wobec nich obojętnym. Są to postaci charakterne, wyraziste - w końcu to żywiołowi i energiczni Włosi.
Mnie osobiście książka bardzo kojarzy się z utworem Olgi Tokarczuk "Prawiek i inne czasy". Gorąco polecam wielbicielom sag, książek o przemijaniu i następowaniu po sobie pokoleń z nutką nostalgii i melancholii. Bardzo nastrojowa książka.
*s. 249.
**s. 115.

Wydawnictwo i rok wydania: W. A. B., Warszawa 2009.
Przełożyła: Alina Pawłowska - Zampino
Ilość stron: 318
Moja ocena: 5/6.