Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Papierowy zwierzyniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Papierowy zwierzyniec. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 czerwca 2011

"Nie możemy myśleć o tym, by zmienić kolor naszej skóry (...). Powinniśmy myśleć o tym, aby zmienić świat"* - "Sekretne życie pszczół" - Sue Monk Kidd

   Karolina Południowa, kraina, rzec by się chciało mlekiem, a na pewno miodem płynąca. Ale nawet w raju jak się okazuje, nie można uniknąć cienia, goryczy i bólu. Powieść Sue Monk Kidd to pełna ciepła opowieść, w której poruszane są jednak tematy trudne i bolesne. To opowieść o szukaniu prawdy, o dostrzeganiu innego człowieka, o przekraczaniu barier narzuconych przez społeczeństwo i dorastaniu. A wszystko w magicznej atmosferze o słodkim smaku miodu i zapachu dojrzałych brzoskwiń.
   Tajemnica sprzed lat nie daje nastoletniej Lily spokoju. Okoliczności, w których utraciła matkę pamięta tylko jako niejasny przebłysk, na nic nie zdają się również próby wyciągnięcia jakichkolwiek informacji na jej temat od ojca, z którym relacji dziewczynki nie można bynajmniej określić nawet jako poprawnych. Niekochana, nierozumiana i surowo karana przez T. Raya za wszelkie najdrobniejsze przewinienia oparcie znajduje tylko u swej czarnoskórej opiekunki, Rosaleen. W ciągu dnia Lily pomaga ojcu sprzedawać brzoskwinie z jego plantacji, czego szczerze nienawidzi, nocami natomiast wyciąga z sekretnej skrytki rzeczy swojej matki - rękawiczki, fotografię oraz obrazek czarnej Marii - i marzy...
   Los i notatka zamieszczona na odwrocie obrazka Czarnej Madonny prowadzą dziewczynkę wraz z jej towarzyszką do miasteczka Tiburon, wprost do domu trzech sióstr pszczelarek o orginalnych imionach August, June i May. Lily oprócz azylu i ukojenie szuka w ich różowym domu odpowiedzi na nurtujące ją od zawsze pytanie o przeszłość swojej matki. Dom trzech sióstr to istna oaza i cichy, bezpieczny azyl  - dziewczynka odnalazła tam nie tylko schronienie, ale również przyjaźń i... miłość. Jednak nawet tak sielskie miejsce nie jest pozbawione trosk, o czym można się przekonać śledząc losy May. Swoją drogą za tę kreacje należą się autorce gromkie brawa. Upośledzona wskutek śmierci siostry bliźniaczki kobieta odczuwa na własnej skórze zło tego świata; najmniejszy wypadek jest w stanie doprowadzić ją do histerycznego płaczu z którym radzi sobie zapisując tragedie na małych karteczkach i wtykając je między kamienie jej osobistej "ściany płaczu". Jak się okazuje jednak - nie ma leku na zło tego świata. Jedynym rozwiązaniem na ukojenie jest więc dla niej odejście z niego...
   Lata 60. w Stanach Zjednoczonych to również ważny historycznie czas, wtedy bowiem odbyła się batalia mająca na celu przyznanie praw obywatelskich czarnoskórym mieszkańcom. To czas działalności Martina Lutera Kinga; czas, kiedy czarnoskórzy postanowili zrzucić więzy dyskryminacji i poniżenia, zapragnęli możliwości uczestnictwa w nabożeństwach, prawa do głosowania. Zapragnęli, by wreszcie dostrzeżono w nich wnętrze, a nie tylko ich fizyczność, na którą nie mieli przecież wpływu. Nie obyło się jednakże bez walki. Ofiarą niezadowolenia białych z równouprawnienia podwładnych im dotychczas Murzynów padła między innymi Rosaleen - idąc do okręgu wyborczego zostaje ona brutalnie pobita przez miejscowych radykałów. 
   "T. Ray nie wierzył, żeby Murzynki były mądre. Ponieważ pragnę opowiedzieć tutaj całą prawdę, a to oznacza również najgorsze, ja osobiście uważałam, iż mogą być mądre, lecz oczywiście nie tak mądre, jak ja, gdyż byłam biała. Jednak leżąc teraz w łóżku w miodowni, potrafiłam myśleć tylko o jednym: jaka ta August jest inteligentna, jaka kulturalna, i bardzo mnie to dziwiło. Dzięki temu uświadomiłam sobie, że drzemią we mnie uprzedzenia."**
    Sue Monk Kidd w swej powieści podjęła się trudnej roli równouprawnienia czarnoskórego bohatera na kartach literatury. Posługuje się tu też ciekawym motywem Czarnej Madonny, tajemniczym i mistycznym, ale jednocześnie swojskim i jakże wymownym, ponieważ, jak tłumaczyła August: "wszyscy potrzebują Boga, który byłby podobny do nich"***. Czarna Madonna była najprawdopodobniej figurą ze statku, ale spragnieni pocieszenia Murzyni zobaczyli w niej swoją Marię i uwierzyli, iż do owego drewnianego posągu zstąpił właśnie jej duch. Kult Czarnej Marii wnosi do powieści pierwiastek transcendentny i magiczny, pełni funkcję ukazywania siły jedności czarnoskórych bohaterów, rehabilituje ich jako wspaniałych ludzi.
*s. 229.
**s. 88-89.
***s. 152.
Wydawnictwo, miejsce i rok wydania: Albatros, Warszawa 2005.
Ilość stron: 318.
Seria wydawnicza: Literka.
Moja ocena: 5/6.
Wyzwanie: Bracie, siostro... rodzino, Papierowy zwierzyniec

piątek, 28 stycznia 2011

"Farmer ogromne serce ma..."* - "Skrawek ziemi" - Robert Newton Peck

   Tym razem wybrałam się na krótką podróż na Zachód. Krótką, bo zaledwie stu kilkustronicową, ale za to jakże głęboką i jak wiele mówiącą o życiu i człowieku. "Skrawek ziemi" to rzeczywiście piękna historia o więzach rodzinnych i o tym, co się naprawdę w życiu liczy. O wartościach duchowych i ich prymacie nad materialnymi i o ciężkim, ale oczyszczającym zdaniu się na los i pogodzeniu z tym, co dla nas przygotował. 
   Narratorem i głównym bohaterem powieści Pecka jest Rob, dwunastoletni chłopiec mieszkający z rodzicami i ciotką na farmie w stanie Vermont. Życie upływa mu  na zabawach, obcowaniu z naturą, ale przede wszystkim pamiętać musi o wypełnianiu obowiązków. Nie brak w powieści zabawnych perypetii chłopca, jego prześmiesznego dziecinnego spojrzenia na świat, ewenementów dziecięcego światopoglądu wynikających z niezrozumienia spraw świata dorosłych (uważał na przykład, ze zboczeniec to bardzo ciekawa postać i chciał wypytywać o takowych podczas wizyty w jarmarcznej toalecie). 
   Rodzina Pecków należy do wyznaniowej  społeczności Szejkerów, żyjącej według specyficznego kodeksu znajdującego się w Księdze Szejkera (muszę przyznać, iż pierwszy raz spotykam się w literaturze i życiu w ogóle z tym odłamem wyznaniowym; z tym większą uwagą śledziłam założenia owej religii), jednak autor nie sili się na udzielanie czytelnikowi wykładu odnośnie doktryny. Wplata jedynie nienatrętne dygresje o postrzeganiu zachcianek jako fanaberii, a przedmiotów pożądanie jako dzieł Szatana, za pomocą których chce on omotać człowieka. Innym razem wspomina o istnieniu pierwotnej przyczyny, czyli podłoża zakodowanego w genach i ewolucji nakazującego postępować tak a nie inaczej (np. świnia nie może stać koło krowy, bo ta przypomina sobie czasy, gdy dzikie świnie zjadały krowy i ze strachu mleko jej kiśnie). 
   Jednak życie w świecie fikcji Pecka to nie tylko piękne chwile. Sielankę często zastępują tu ludzkie dramaty (jak choćby historia sąsiada, którego kochanka powiesiła się i utopiła ich malutką córeczkę, którą ten uprał się odkopać i pochować w swym sadzie).  
   Powieść Pecka to również apologia zżycia człowieka z naturą. Robert ma za swoją najlepszą przyjaciółkę i towarzyszkę zabaw świnkę Różankę. Dba o nią niemalże jak o członka rodziny, wszędzie ze sobą zabiera, nie szczędzi pieszczot, a nawet śpi z nią niekiedy w chlewiku. Wspólnie zdobyli nawet nagrodę w kategorii najlepiej ułożonej świnki hodowanej przez dziecko na miejskim jarmarku;) Jednakże życie na farmie to nie tylko sielskie chwile Nie brak w powieści realistycznych, naturalistycznych wręcz opisów krowich porodów, polowań jastrzębia na królika, zapładniania Różanki przez knura sąsiadów czy drastycznego w skutkach szczucia psa na łasicę. Mnie jednak najbardziej uderzył bezsens zabijania przez chłopca wiewiórki, po to tylko, by wydobyć z jej brzucha rozdrobnionej orzeszki do posypania ciasta... Obyczaje niektórych ludzi to rzecz nie dość, że odrzucająca, to i niezrozumiała i okrutna. Trupa wiewiórka zjadły kury. 
   Zdecydowanie istotną rolę odgrywa w powieści obraz ojcowsko-synowskich relacji Pecków (autor zadedykował nawet ów utwór swemu ojcu). Haven Peck był niepiśmiennym farmerem w podeszłym wieku 60 lat. Na co dzień trudnił się ubojem świń. Wychowuje swego syna w poszanowaniu i nawyku ciężkiej pracy, miłości do ziemi, szacunku dla dobrych ludzi. Mężczyzna i chłopiec przy pracy odbywają wiele wartościowych rozmów i dyskusji, które uczą chłopca patrzenia na świat prostodusznymi i poczciwymi oczyma ojca. Haven uczy swego syna gospodarskich mądrości, ale rozmawiają również o historii, polityce, religii 
   "Jesteśmy bogaci, chłopcze. Mamy siebie nawzajem i tę ziemię do uprawy. (...) Mamy gorące mleko Stokrotki. Mamy deszcz, żeby nas umył, zmył z nas brud. Możemy patrzeć na zachód słońca i widzieć go w całej okazałości, tak, ze oko nam wilgotnieje a serce przyspiesza. Słyszymy całą muzykę, jaka jest w wietrze tak dużo muzyki, że nogi same zaczynają wyrywać się do tańca."**     
Uczucie żywione przez syna do ojca to nie tylko ogromny szacunek, podziw, posłuszeństwo i pragnienie bycia takim jak on. 
   "To, że byłem jego synem znaczyło dla mnie tyle, co znajomość z królem."***
To przede wszystkim bezwarunkowa i bezgraniczna miłość. Chłopiec przechodzi inicjację w świat dorosłości właśnie dzięki ojcu. Składa ofiarę z tego, co było dlań najgorsze, uczy się twardych reguł życia, nieuchronności losu i porządku świata, godzenia się z tym, co sprawia cierpienie i ból. Teoretycznie ojciec odebrał mu pewnego dnia w okrutny sposób to, co ukochane. Chłopiec jednak, wychowany na mądrego człowieka pomyślnie przeszedł tę próbę:
   "Podniosłem jego dłoń do ust i pocałowałem, nie zważając na świńską krew. Całowałem ją raz za razem, chociaż cuchnęła od śliskich soków martwego zwierzęcia. Zrozumiał, że wybaczyłbym mu nawet, gdyby miał zabić mnie..."****
   Piękna książka o wartościach, dojrzewaniu, miłości do rodziny i do ziemi. Książka na poły autobiograficzna, poświęcona najważniejszej osobie w życiu chłopca - jego ojcu. Może dialogi mogłyby być mniej szkolne i "kanciaste", ale może to stylizacja na język ludzi prostych... Może dużo w książce przemocy, ale przecież taki właśnie, brutalny jest świat. Jedno jest pewne, ojciec Pecka wiedział, co się w życiu naprawdę liczy. Polecam:)  
*s. 6.
**s. 30-31.
***s. 108.
****s. 103.
Wydawnictwo, miejsce i rok wydania: Zysk i Spółka, Poznań 2000.
Przekład: Małgorzata Hesko - Kołodzińska
Ilość stron: 110.
Seria: Kameleon
Moja ocena: 5/6.
Wyzwania: Papierowy zwierzyniec; Bracie, siostro... rodzino

czwartek, 6 stycznia 2011

Z książką w łapce jak ryba w wodzie - wyzwanie: Papierowy zwierzyniec.

   Wyzwania w tym roku obrodziły niczym grzyby po deszczu;) I bardzo, bardzo dobrze. Unikamy w ten sposób rutyny, integrujemy się, propagujemy czytelnictwo a przy tym świetnie bawimy. Bardzo ciekawe wyzwanie wygrzebałam u Bujaczka. Papierowy zwierzyniec polega na przeczytaniu 5 książek o zwierzętach, bądź z nazwami zwierząt w tytule. 
   Jako że i tak moje czytelnicze plany krążyły wokół tych co skaczą i fruwają naturalnie postanowiłam się przyłączyć. Planuję przeczytać:
1) Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd (w zasadzie już trochę podczytałam i jestem pod dużym wrażeniem)
2) Bóg Rekin - Charles Montgomery - śliczna okładka i tematyka mitologiczno-etnologiczna i podróżnicza
3) Zabić drozda - Harper Lee - szykuję się do tej książki już od dawna
4) Imperium mrówek - Bernard Werber - pierwsza z trzech części cyklu o mrówkach, po jej przeczytaniu zdecyduję, czy chcę poznać pozostałe dwie; jestem jej bardzo ciekawa
5) Duża ryba - Daniel Wallance - moje najnowsze odkrycie; coś z pogranicza realizmu magicznego i opowieści o życiu i śmierci
   Przeczytam z pewnością wiele więcej książek kwalifikujących się do wyzwania, niemniej jednak póki co deklaruję to kanoniczne 5, niewykluczone że niebawem deklarację poszerzę.