Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E.-E. Schmitt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą E.-E. Schmitt. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 września 2010

"Po drugiej stronie chmur zawsze jest czyste niebo"* - "Zapasy z życiem" Eric-Emmanuel Schmitt

   Słodka jak babeczka z kremem i prosta jak drut recepta na życie zawarta w naprawdę małej pigułce. Zza zebranych w powieści aforyzmów, sentencji i złotych myśli wyziera uśmiechnięta twarz Schmitta - niepoprawnego optymisty. Schmitta, który jednak nieodmiennie i tu zachwyca czytelnika swym stylem i magią symboli. Warto więc tę pigułkę połknąć, założyć różowe okulary i pozwolić autorowi czarować...
  Główny bohater "chudy, długi i płaski" Jun, dziecko ulicy handlujące pochodzącymi z przemytu zabawkami erotycznymi jest na jak najlepszej drodze do przegrania swego życia na samym starcie. Pozbawiony opieki matki, którą posądza o bycie tak dobrą dla świata, iż nie stracza jej już tej dobroci dla jedynego syna i którą w końcu porzuca ruszając w zatłoczone, szalone i bezlitosne ulice Tokio; pozbawiony ojca, który ciągle nieobecny w jego życiu z powodu pracy w końcu popełnia samobójstwo spowodowane depresją pracocholika; pozbawiony w końcu złudzeń, marzeń i nadziei. Jedynym bodźcem niepozwalającym chłopcu całkowicie pogrążyć się w poczuciu beznadziei i marazmu są słowa właściciela szkoły sumo, starca Shomintsu, który niestrudzenie powtarza Junowi: "Widzę w tobie grubego gościa". W końcu, mimo wcześniejszej niechęci, naigrywania a nawet odrazy Jun postanawia zrealizować prośbę starca i obejrzeć zapasy. W ten sposób czyni pierwszy krok ku swojej późniejszej przemianie. 
   Oglądając zmagania zapaśników sumo Jun dostrzega w ich walce sens, piękno i kunszt. Zwycięzca zawodów, Ashoryu yokozua (wielki mistrz) staje się jego idolem. Prosi też Shomintsu, by ten przyjął go do swojej szkoły i umożliwił zgłębianie tej sztuki. Jak się jednak okazuje, to nie sumo stanowi przedmiot badań chłopca, ale właśnie on sam. To on staje się dla siebie polem do badań, dociekań i nieoczekiwanych odkryć. Najpierw zmagał sie ze swoją powierzchownością, niestrudzenie starał się przytyć; następnie musiał stawić czoła prawdzie o swoich korzeniach, swoim pochodzeniu. Musiał wyznać Shomintsu, ale też przyznać przed samym sobą jaka jest prawda o jego rodzicach. Jun ćwiczył siłę woli, medytację, pogłębiał swą duchowość. Nie zawsze było to proste, o czym mówi swym niepowtarzalnym stylem Schmitt:
   "Tyle rozczarowań w ciągu jednego roku! Tyle przekonań, które runęły! Traciłem punkty odniesienia, chodziłem po cmentarzu martwych myśli, pomiędzy grobami moich dawnych poglądów, nie wiedząc, co myśleć."**
   W końcu jednak, i chyba pisząc o tym nie zdradzę żadnej tajemnicy, Jun osiąga sukces. Sukces, przez który autor rozumie nie osiągnięcie zamierzonego celu, ale umiejętność posuwania się w życiu naprzód. Poznaje też tajemnicę Shomintsu i prawdę, o swej matce (ten epizod, moim zdaniem tylko książce zaszkodził; przesłodził ją); odnajduje też swoją drogę na resztę życia. Jest więc happy end.
   Pisząc o "Zapasach z życiem" nie mogę nie wspomnieć o fragmencie, który totalnie mnie urzekł i oczarował, a mianowicie o korespondencji matki-analfabetki z Junem. Listy kobiety do syna były niezwykłe, zawierały ogrom treści pomimo, iż brak w nich było jakichkolwiek słów. Pierwszy zawierał znak po łzie - Jun odczytał go jako rozpacz matki po jego odejściu, w drugim za pomocą pasma mohru chłopak dopatrzył się chęć jego przytulenia przez matkę; trzeci - z odciskiem szminki na kopercie - wyrażał chęć ucałowania syna. Czwarty list z kamieniem mówił "Ciężko mi na sercu", a poprzez piąty matka Juna wyrażała prośbę o odpowiedź bądź apel o powrót syna - było w nim gołębie piórko; w szóstym natomiast kobieta darowywała synowi wolność przesyłając mu popsutą psią obrożę. Jak więc widać, chłopak deklarując obojętność wobec swej rodzicielki mijał się z prawdą, czy bowiem nie naciężej jest zrozumieć kogoś bez słów? I czy umiejętność ta nie świadczy o głębokiej znajomości danej osoby, umiejętności przenikania jej uczuć, myśli i nastrojów... Bardzo to magiczny i piękny rodzaj komunikacji dwóch najbliższych sobie osób, które dzieli mur pozorów i niedopowiedzeń.
*s. 66.
**s. 41.
Wydawnictwo i rok wydania: Znak, Kraków 2010.
Przekład: Agata Sylwestrzak - Wszelaki
Ilość stron: 74.
Moja ocena: 4/6.

sobota, 6 marca 2010

Ślepo podążając za szczęściem bardzo łatwo je przeoczyć - "Odette i inne historie miłosne" - Eric-Emmanuel Schmitt



















Dotąd znałam Schmitta jako autora tekstów przeznaczonych do wystawiania na scenie, takich jak "Małe zbrodnie małżeńskie" i "Tektonika uczuć". Teraz odkryłam jego oblicze prozatorskie i muszę przyznać, że bardzo mi się ono podoba. Forma się zmieniła, ale ze Schmitta dramaturga w Schmitt'cie prozaiku pozostała tematyka obracająca się w sferze relacji damsko-męskich.
Książka jest zbiorkiem ośmiu krótkich opowiadań, ukazujących życie ośmiu różnych kobiet. Jednakże wszystkie je łączy nieustający pęd do poszukiwania szczęscia w życiu, przy czym dla każdej z bohaterek ma ono inną definicję. Dla Wandy Winnipeg, awansującej społecznie dzięki kolejnym bogatym zamążpójściom, wyrachowanej nowobogackiej gminnego pochodzenia, która wstydząc się przeszłości ukuła sobie potrzeby wysoko postawionych znajomych nową tożsamość, sensem życia okazuje się uszczęśliwienie osoby, która przed wieloma laty okazała dlań odrobinę serca i dobroci. Cynicznej i rozczarowanej życiem, w którym brak jest ideałów Helene szczęście przynosi dopiero pogodzenie się z zastaną, pełną wad i niedociągnięć rzeczywistością oraz umiejętność cieszenia się z tego, że jest jak jest; kochania życia nie "za" ale "pomimo". Gdy nagła śmierć odbiera jej Antoine'a - męża, który był jej "przewodnikiem po życiu" pozwalającym jako tako funkcjonować w świecie znienawidzonym przez Helene, kobieta do reszty pogrąża się w marazmie. Jednakże pamięć o tym wyjątkowym człowieku, którego więcej niż tylko akceptowała, każe jej wziąść się w garść. Helene zaczyna podróżować, bo "Antoine uwielbiał podróże". I to właśnie dzięki temu krokowi los stawia na jej drodze człowieka, który prawdopodobnie wypełni sensem resztę jej dni. Tajemnicza i zaskakująca jest historia Odile Vernisi, paryżanki żyjącej w wymaginowanym świecie ułudy. Choroba zmienia jej życie w koszmar, w którym po mieszkaniu przemyka w nieznanych celach obca kobieta, w którym mąż bez powodu od niej odchodzi i pobiera się z młodszą, ma z nią dzieci; w końcu dochodzi do tak niewyjaśnionych zdarzeń jak odnalezienie na półce wydrukowanej pracy doktoranckiej nad którą właśnie pracuje. Odile widzi zjawiska niewyjaśnialne i uczestniczy w niezrozumiałych wydarzeniach - taki jest jej chory świat... Dla tej kobiety szczęściem może być już tylko całkowity triumf choroby, który da jej ukojenie wynikające z całkowitej utraty pamięci. Szczęścia nie udaje się odnaleźć Aimee - jej życie upływa pod znakiem kochanka Georges'a, który, mimo deklarowanego jej płomiennego uczucia pozostawia ją samą sobie po 25 latach romansu. Na domiar złego pięćdziesięcioletnia Aimee traci pracę. Wtedy dokonuje specyficznego podsumowania swojego życia, ponieważ czyni to przez przymat materialnych dowodów uczucia mężczyzny - rezultat okazuje się pożałowania godny. Biżuteria od Georgesa jest bowiem nic nie warta, a podarowany jej przezeń obraz Picassa to falsyfikat. Kobieta gorzknieje, ale bierze się w garść. W końcu dowiaduje się jednak, iż jest chora na raka. Spełnieniem dla niej okazuje się zemsta - fałszywe dzieło Picassa postanawia zapisać jako orginał łatwowiernej i naiwnej jej zdaniem opiekunce, jako nauczkę, iż dobroć w życiu nie popłaca. Jak wiele dobrego przyniesie ta decyzja nie będzie jej dane się dowiedzieć... Wszystko, co potrzebne do szczęścia miała rzekomo Isabelle - była piękna, bogata, mąż ją bardzo kochał. Jednak pewne wydarzenia sprawiły, iż kobieta dowiedziała się, że żyje w świecie fikcji - Samuel miał bowiem drugą rodzinę, miał dzieci z inną. Isabell częściowo rozumiała męża - choroba sprawiła, iż nie mogło dojść między nimi do stosunku, co uniemożliwiało im posiadanie dzieci - mimo to dręczyła męża swymi humorami i milczeniem. Doprowadziło to do tragedii. Wtedy Isabell traci swoje szczęście, tylko wydawać by się mogło po to, by wreszcie zrozumieć jak wiele było jej dane i docenić szczęśliwą przeszłość. Ułudą szczęścia musiała zadowolić się bosonoga księżniczka, która postanowiła korzystać z życia na przekór wszystkiemu. Dziewczyna na jedną jedyną noc w życiu przemieniła się w tajemniczą boginię, by uwieść nieziemsko przystojnego aktora. Zaryzykowała i triumfowała; wiedziała, czego chce. Zupełnie jednak nie jest świadoma, iż pozostaje w pamięci swego kochanka Fabiano na zawsze. Mężczyzna po 15 latach próbuje ją odszukać i choć na happy end jest już za późno, poznaje tajemnicę Donatelli. Szczęście dla innych ludzi umie wskrzesać z popiołów Odette, czyni to jednak kosztem własnego. Uczy ona ukochanego pisarza, Baltazara Balsana dostrzegać realne wartości we własnym życiu, wyciąga go ze szponów depresji. Robi to, bo umie brać życie takim, jakie jest, umie godzić się z losem i nawet lubić to kim jest i jacy są jej bliscy ( nie ma problemu z akceptacją homoseksualizmu syna). Umie też kochać, przez duże k - mądrze i nieegoistycznie. Ostatnia historia mówi o więźnarkach umieszczonych na Syberii za postawę antystalinowską. Największym strapieniem kobiet jest brak jakiegokolwiek kontaktu, choćby nawet korespondencyjnego, z córkami. Przemyconym ołówkiem na kartkach z posklejanych papierków od papierosów piszą one do sywch dzieci listy. Listy te nie zawierają jednak rad ani wyjaśnień; piszą natomiast o czymś, co pozwala zachować pozory normalności. Córki nazywają potem zbiór tych listów "najpiękniejsza książką świata", jest to ich swoiste dziedzictwo, spadek po matkach.
Schmitt kreśli bardzo głębokie portrety psychologiczne swoich bohaterek, ukazuje wszystkie motywacje i uwarunkowania, które zdecydowały o podjęciu takiej a nie innej decyzji. Schmitt zna kobiety. Nie zawsze jego bohaterki mają kolorowo; opowiadania są raczej gorzkie w smaku. Zawierają jednak spory ładunek prawdy o życiu - w ślepej pogoni za szczęściem łatwo je przeoczyć. Szczęście najczęściej jest bardzo blisko, trzeba tylko umieć je dostrzegać. Czasem najbardziej unieszczęśliwić umie właśnie pragnienie bycia szczęśliwym. Taki paradokslany i absurdalny wniosek...
Ilość stron: 242
Moja ocena: 4+/6